Kryminalne zagadki typografii

Typografia i projektowanie pism to długotrwała, żmudna i monotonna praca. Zgarbiony skryba pochylony nad komputerem, w nieskończoność przesuwający wektory liter, dążący do mitycznej perfekcji. Prawda? Prawda, ale nie wyłącznie. Typografia ma też swoje ciemniejsze, intrygujące oblicze.

Czy Gutenberg był dobrym człowiekiem?

Ruchoma czcionka to według wielu historyków jeden z bardziej znaczących wynalazków w historii ludzkości, a z pewnością jedna z głównych przyczyn upadku średniowiecza i rozwoju myśli renesansowej. Metalowe bądź drewniane bloki z wyrytymi literami układane rzędami tworzyły wersy, składane później w stronice i wielostronicowe księgi. Względna łatwość składania tekstów i późniejszej reprodukcji wielu kopii przyczyniły się do spadku cen książek i powszechniejszego dostępu do edukacji.

Wykonana pośmiertnie ilustracja przedstawiająca Johannesa Gutenberga
Rysunek wykonany pośmiertnie. Tak naprawdę nie wiemy, jak Johannes Gutenberg wyglądał w rzeczywistości.

Wszystkie powyższe zasługi książki historyczne przypisują jednemu człowiekowi — Johannesowi Gutenbergowi, niemieckiemu rzemieślnikowi i złotnikowi. Ale czy możliwym jest, że książki i historycy się mylą? Przecież trudno uwierzyć, że na względnie nieskomplikowany pomysł odbijania stempli na papierze nie wpadł nikt wcześniej.

Stronica z Biblii Gutenberga.
List św. Hieronima. Nie jest częścią Biblii, lecz wstępem do Wulgaty, pierwszego przekładu Biblii na łacinę, na którym bazował Gutenberg.

Otóż wpadł, i to nie jeden człowiek. Sam pomysł odbijania tekstów na papierze znany był już na początku II wieku w Chinach. W X wieku w Korei powstał pierwszy państwowy wydział zajmujący się reprodukcją dzieł Konfucjusza. Dalekowschodnie rzemiosło drukarskie, ze względu na użyte materiały i samą technikę odbijania dalekie było od tego, co powstało w Europie w XV wieku, jednak niewątpliwie było drukiem, poligrafią, którą Gutenberg miał wynaleźć dopiero setki lat później.

O samym Gutenbergu wiemy niewiele, a większość dostępnych informacji pochodzi .. z kronik kryminalnych. Nie wiemy nawet, kiedy dokładnie się urodził, ale z historycznych akt wynika, że wielokrotnie był aresztowany — min. za długi, łamanie przysiąg czy oszustwa na swoich wspólnikach. Prace nad swoim tajemniczym projektem (w który nie chciał wtajemniczać nawet sądu podczas rozprawy) rozpoczął głównie z tego powodu, że potrzebował sporej sumy na spłatę kolejnych długów.

Można sądzić, że nie interesował się szczególnie słowem pisanym, ale równie zdecydowanie nie można odmówić mu sprytu. Postanowił szukać mecenatu nie gdzie indziej, a w samym Watykanie. Jak przekonać papieża i biskupów do spłaty jego długów i zainwestowania w enigmatyczny projekt? Obiecać, że wynalazek pozwoli na znacznie tańsze i szybsze reprodukowanie Biblii. Tym razem, niewątpliwie, słowa dotrzymał. Biblia Gutenberga, wydrukowana w około 200 kopiach, do dziś uważana jest za typograficzny majstersztyk. Co ciekawe, z 48 istniejących współcześnie kopii, jedna znajduje się w polskim Pelplinie.

Paradoksalnie, ciemne intencje Gutenberga zaowocowały rozwojem edukacji, a wsparcie Watykanu zakończyło się upadkiem średniowiecznej hegemonii Kościoła i rozwojem ruchu reformacyjnego.

Kopia Twojej kopii jest moim oryginałem

Film Helvetica
Helvetica to jedyny krój pisma, który stał się bohaterem filmu dokumentalnego.

Jest rok 1957. Max Miedinger wydaje rodzinę pism Helvetica — do dziś prawdopodobnie najpopularniejszy krój pisma na świecie. Helvetica wzbudza wielkie poruszenie, niemalże z miejsca staje się hitem sprzedaży, szczególnie w USA. Ale sam krój nie jest niczym nowym, inspiruje się bowiem projektem Akzidenz–Grotesk — dziewiętnastowiecznym humanistycznym pismem bezszeryfowym (i w pewnej mierze krojem Univers Adriana Frutigera). Zachowując proporcje i ogólną konstrukcję liter, Miedinger unowocześnia detale i usprawnia czytelność. Krótko po wydaniu, Helvetica (choć wtedy jeszcze nazywana „Neue Haas Grotesk”) zostaje wykupiona przez Linotype, czcionkowego potentata, a z dnia na dzień projekt Miedingera (ostatecznie nazwany na cześć Szwajcarii, w której powstał) wyrasta na symbol tzw. typograficznego stylu szwajcarskiego, synomim nowoczesnego, postępowego projektowania.

Porównanie - Helvetica i Arial nałożone na siebie data-recalc-dims=
Porównanie największych różnic między Helvetiką a Arialem. Pozostałe glify można porównać na stronie I Love Typography; Źródło

25 lat później, u progu rewolucji komputerowej, Monotype, największy konkurent Linotype, wydaje font Arial, który nad wyraz mocno inspiruje się Helveticą. Zobaczcie na ilustracji po prawej, że dla niewprawnego oka niektóre znaki są nierozróżnialne (a i dla wprawnego większość glifów wydaje się być identyczna). Co więcej, to czym różni się Arial od Helvetiki, to w dużej mierze połączenie tego, co Miedinger zostawił w Akzidenzie i Universie, uznając prawdopodobnie za zbyt mało nowoczesne.

W teorii powodem skopiowania znaków Helvetiki przez Monotype były technologiczne kwestie związane z drukiem, gdzie głównym celem było idealne dopasowanie proporcji liter, by na maszynach Monotype można było drukować dokumenty złożone krojem Miedingera. Można się jednak domyślać, że Monotype pozazdrościł Linotype popularnego kroju. Dodatkowe emocje pojawiły się, gdy Helvetica stała się domyślnym krojem używanym na komputerach Apple, a Microsoft spróbował nieudolnie dorównać iMacom i iBookom, wprowadzając w Windows 9.11 Arial jako jeden z czterech domyślnych fontów.

Arial i Helvetica to nierozdzielne rodzeństwo. Jedno dziecko uwielbiane, drugie traktowane jako młodszy, biedniejszy brat. Choć dzięki wspólnym genom oba kroje są
niemal nierozróżnialne w swojej budowie, różnią się odbiorem, kontekstem i historią. Jedno jest pewne — oba nieodwracalnie wrosły w nasz krajobraz wizualny, jedno wciąż jest symbolem nowoczesności, podczas gdy drugie jest synonimem bierności i obciachu.

Dziś wcale nie jest lepiej

Współczesne prawo dotyczące krojów pisma jest skomplikowane, niejasne i de facto nie broni niczyich interesów. Dlatego kolejne 30 lat później na rynku fontów można kupić niezliczone wersje Ariali, Helvetik i innych klasycznych krojów, nie wliczając już setek i tysięcy nielegalnych, domowych kopii fontów dostępnych za darmo w odmętach Internetu. Większość ludzi traktuje fonty jako fakt zastany, jako darmowe pliki ściągane z sieci. Mało kto zastanawia się, ile pracy i czasu wymaga stworzenie pliku, który mało kiedy waży więcej niż 50 kB, wydając się tym samym lżejszym od powietrza. Przez całą historię pisma i druku, liternicy i typografowie nie byli tak okradani, jak współcześnie. Co więcej, nic nie zapowiada zmiany tego stanu rzeczy. Standardem jest, że praca muzyków czy filmowców chroniona jest przez specjalnie w tym celu powołane organizacje. Zajmują się one również organizowaniem kampanii walczących z nielegalnym ściąganiem ich dzieł z internetu. Projektanci pism niestety nie mogą liczyć na takie wsparcie i pomoc. W ich przypadku problem społecznie nie istnieje.

Historia ironią się toczy

Ostatecznie szemrane intencje Gutenberga wyszły światu na dobre, podczas gdy niecne przepychanki amerykańskich gigantów wszystkim uszły na sucho. Jednak bez ruchomej czcionki Gutenberga nie byłoby Ariala, a bez Ariala nie byłoby tylu brzydkich banerów na mieście. Widocznie tak właśnie zza grobu ten nie taki pierwszy drukarz spłaca swoje długi.

Subskrybuj mój fanpage, a już wkrótce poznasz dobre i darmowe alternatywy dla domyślnych fontów systemowych.

Źródła

0 comments on “Kryminalne zagadki typografiiAdd yours →

Dodaj komentarz